MMA

Lipiec 21 2010 Ucztowanie: Dla Ducha

Śledząc ringowe zmagania Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA nie jestem w stanie przestać zastanawiać się, jak w MMA dawali by sobie radę atleci, dla których walka wręcz i stopniowe obkładanie przeciwnika sierpami czy podbródkowymi nie ograniczały się w przeszłości wyłącznie do starć podwórkowych.
Rodzi się pytanie – z jakiej dyscypliny? Dżudocy stworzeni są do zwarć w parterze, lecz nie mają doświadczenia w wykonywaniu trafień na głowę. Koszykarze, siatkarze czy piłkarze nożni też nie za zbytnio, bo wszyscy pamiętają jaką sposobność do wyrządzenia sprawiedliwości miał Zidane i w jak cudowny sposób ją spaprał. Zamiast pięścią w głowę, Francuz wycelował głową w brzuch. Ani to stylowe, ani wydajne. Gwałtownie mnie olśniło – Krzysztof Oliwa.

Hokej to sport dla twardych gladiatorów. Tym bardziej w lidze NHL.  Im więcej masz szwów na głowie, im więcej ran kłutych, ciętych i szarpanych na swoim ciele, tym większym jesteś twardzielem. Jeśli zgubiłeś podczas występu zęba, lub dwa, wyzywająco szczerzysz się do obiektywu i pokazujesz, że cię to nie bierze. Gdy grasz w hokeja i wiesz, że istnieje ryzyko, że możesz dostać krążkiem mknącym grubo ponad 100 km/h w czaszkę nie ubierasz kasku. Bo jesteś „kozakiem”.

Gdy na jednej z bokserskich imprez organizowanych w naszym kraju reporter stacji telewizyjnej wypatrzył zasiadającego w pierwszych rzędach Krzysztofa Oliwę, nie wahał się ani przez moment aby poprosić go o krótki wywiad. Hokeista w telewizorze prezentował się, jak Frankenstein bez charakteryzacji. Mariusz Czerkawski to Jerzy Buzek hokeja, podczas gdy Oliwa to Janusz Palikot, przed którym drżało pół NHL. Laniem pięściami po głowach w dyscyplinie polegającej na wstrzeleniu krążka do bramki oponenta Oliwa nie tylko wypracował sobie sławę, ale przede wszystkim zbił fortunę. Przy wzroście 196 cm oraz wadze 111 kilogramów, ze swym doświadczeniem (a pamiętać trzeba, że efektywny był mając na nogach łyżwy) przepowiadałby mu niemałą karierę.

Całe szczęście, że Oliwa wiedział, kiedy zakończyć swą hokejową przygodę. W rozgrywkach 2005/2006 w lidze NHL liczba pojedynków na pięści obniżyła się aż o 46% w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Gdyby Polak pozostał w NHL, byłby „bezrobotny”.

Tagi: , , ,
»
«