Moja przygoda ze spawarkami
Styczeń 14 2011 Ucztowanie: Dla Portfela
Prowadziliśmy kiedyś z przyjacielem firmę reklamy i w ramach tej działalności chcieliśmy wykonywać kasetony świetlne. Takie reklamy są przeważnie zrobione z ramy z metalu i kawałka plastiku.
Jak w każdym startującym biznesie, dużym kłopotem były fundusze, z tego powodu staraliśmy się co się dało wykonywać jak najtaniej. Z tego właśnie powodu do wytwarzania kasetonów nie mieliśmy spawarki, lecz łączyliśmy elementy ramy używając nitów i śrub. Lecz spawarka miała zostać firmową pierwszą poważną inwestycją, bo od tego robienia dziur, przykręcania wkrętów i zaciskania nitów trochę nam odpadały ręce. Oprócz tego przepuszczaliśmy sporo pieniędzy na wiertła ponieważ stępiały się w niewyobrażalnym tempie.
Gdy już uzbieraliśmy jakąś sumę banknotów, pojechaliśmy na zakupy i przeżyliśmy duży szok. Z młodzieńczych czasów przypominam sobie ludzi spawających różne przedmioty. Ów widok nieustannie kojarzyłem z czarującym migotaniem i krzykami moich rodziców żeby nie patrzeć na to. Był to widok ogromnej butli z której wydobywają się jakieś przewody i pobłyskują. Kolega, który miał już coś wspólnego ze spawarkami powiedział mi, że obecnie są one sporo mniejsze, że butle mają różne wielkości i z pewnością to ogarniemy, ale w sklepie wyszło że różnorodność takich maszyn jest ogromna.
Więc stały tam spawarki MIG, spawarki TIG, migomaty czyli spawarki MIG MAG. Było również coś o plazmie którą pamiętam jedynie z telewizorów, ale to chyba inna plazma.
A więc wybór spawarki okazał się prawie tak mozolny jak wybór żony. Dobrze, że na miejscu był ekspedient który nam wszystko wyjaśnił i pomógł kupić spawarkę która w pełni zaspokoi nasze oczekiwania.
Niestety to był dopiero początek naszej zgryzoty ze spawaniem, ponieważ do nich nieodzowny jest jeszcze cały zestaw akcesoriów i co gorsze doświadczenia. Trudne jest na przykład wybranie właściwego gazu, elektrod, dysz no i samo wyregulowanie spawarki aby spawy dobrze trzymały.
Mniej więcej 3 miesiące prób i testów zaowocowały wreszcie pożądanym przez nas efektem mocnego spawu jaki nie rozrywał się po sprawdzeniu kasetonu przez któregoś z nas – sfrustrowanych spawaczy (a nie było to na nieszczęście takie rzadkie).
Myśląc o tym teraz uważam że popełniliśmy błąd że nie kupiliśmy takiej spawarki na dzień dobry. Oszczędność czasu pozwoliła nam zacząć inne działy tej agencji reklamowej. W związku z tym zachęcam – nie oszczędzajcie tam gdzie ich nie znajdziecie.
Tagi: kaseton, spawanie, spawarki, spawarki tig
